Medycyna
Portal o leczeniu
Artykuły
Operacja
Po operacji przychodzi moment wybudzania pacjenta z narkozy. Wtedy zdarza się, ze pacjent śpi dłużej niż spodziewano się, a w każdym razie dłużej nieprzewidywana to dawka narkozy, która mu zaaplikowano przed operacją. Okazuje się, że pacjent tak długo śpi, bo próbuje poradzić sobie jego organizm ze zmęczeniem, jakiego doznał podczas operacji, która mimo narkozy odbyła się przy pełnej świadomości chorego. Wtedy odczuwał on taki ból , który pozbawił go zasobów energetycznych. Kiedy pacjent budzi się, opowiada o tym, że go bardzo bolało. Wtedy rozgrywa się dramat w głowach rodziny i bliskich, którzy domyślają się, co mogło się zdarzyć podczas tej operacji. Dramat zaczyna się także w głowach lekarzy, którzy prowadzili operację. Pamiętają dokładnie co robili, jakie ruchy wykonywani skalpelem, co naciągali, jak to robili, ale nie zdawali sobie sprawy że każdy taki ruch to niewyobrażalne cierpienie dla pacjenta. Samo zszywanie nićmi chirurgicznymi jest tragedią. Wtedy po operacji przychodzi trauma.
Obudzenie podczas operacji, która powinna przebiegać pod narkoza może dotknąć każdego. Z pozoru niewinna operacja, na która oddajemy się, owszem, ze strachem ale z ufnością, że wszystko odbędzie się poza nasza świadomością, a my wyjdziemy z sali operacyjnej już z wiadomą sytuacją. Tymczasem możemy nie spodziewać się horroru, który możemy prężyć na sali operacyjnej. Możemy po prostu obudzić się podczas operacji i zacząć odczuwać ten niesamowity ból , kiedy ktoś operuje nas na przykład na otwartej ranie i grzebie nam skalpelem w ranie. Niestety w Internecie nie można dostać łatwo informacji o tym straszliwym zjawisku. Nie jest on tez szeroko opisywany w książkach. Pewnie mogą o nim posłuchać studenci medycyny na którymś tam z kolei roku studiów od wytrawnych profesów, którzy sami są lekarzami od lat i mają wybitne osiągnięcia w tej dziedzinie i pewnie znają nie takie przypadki. Obudzenie się podczas operacji sprawia, że można bać się jeszcze bardziej oddając się zabiegowi chirurgicznemu.
Pierwszym, który negatywnie ocenia współczesnych mu szlachciców jest Ignacy Krasicki, który potępia zacofanie i egoizm szlachty oraz jej skłonność do ulegania zagranicznej modzie.